Generujemy w Midjourney obrazek, wpisując w prompcie frazę "rzetelność intelektualna". Otrzymujemy portret młodego mężczyzny w stroju biurowym i okularach, siedzącego w bibliotece nad wielką starą książką. Na biurku leży też stos innych książek, drugie okulary, pięknie czerwone jabłko i… czaszka. Dlaczego otrzymaliśmy taki, a nie inny wizerunek? Odpowiedź na to pytanie ułatwić może skorzystanie z medialno-materialistycznej metody analizy maszynowych obrazów, opisanej w kwietniu tego roku na łamach czasopisma "Convergence".
Przez ostatnią dekadę na zapomnianej wiki Deutsches Software Entwickler pojawiło się tylko 20 zmian. Nagle, między majem a lipcem tego roku, przybyło tam ponad 18 tys. wpisów. Wszystkie zostały wygenerowane maszynowo przez agenty AI, które ominęły narzucone im ograniczenia i wykorzystały wiki jako platformę do wymiany informacji na temat najbardziej efektywnych sposobów rozwiązywania zleconych im zadań. Obserwowanie imponującej efektywności autonomicznych botów nie powinno jednak inspirować nas do zmiany języka, którym ją opisujemy.
W latach 2023-2025 znormalizowany średni wynik odpowiedzi na maturze z historii wynosił 44 proc. i okazał się rażąco niższy od wyników wygenerowanych przez duże modele językowe (od 87 do 98 proc.). Nie oznacza to jednak, że matura z historii jest źle zaprojektowana albo że modele językowe mają lepszą wiedzę o historii niż polscy uczniowie. Wiedza to nie tylko znajomość faktów i dat, ale też umiejętność poruszania się między nimi i zdolność krytycznego rozumienia tekstów, a z tym modele językowe mają wciąż ogromne problemy.
Czytanie akademickiego slopu zabrało mi czas, który mógłbym przeznaczyć na wartościową lekturę. Chociaż nie dowiedziałem się niczego na temat nowych gatunków literackich, powstających przy użyciu “AI”, przypomniałem sobie o znaczeniu cytowań oraz sprawdziłem, że duże modele językowe potrafią skutecznie rozpoznawać ślady wskazujące na maszynowe pochodzenie tekstu naukowego.
Zalew wygenerowanych maszynowo publikacji powoduje erozję rynku książki, na którym oryginalne teksty autorskie wypierane są przez syntetyczne substytuty. Ich powstanie i sukces komercyjny wynika jednak nie tylko ze skali i niemal zerowych kosztów produkcji, ale też z bezpośredniego wykorzystania tekstów autorskich. Kiedy dostępność maszynowych publikacji rośnie, spadają dochody twórców autorskich prac - w programie Kindle Unlimited każde wypożyczenie książki wygenerowanej przez AI bezpośrednio uszczupla pulę środków przeznaczoną dla prawdziwych autorów.
Systemy wyszukiwania AI - ChatGPT, Copilot, Gemini, Perplexity - traktują treści syntetyczne jako wiarygodne, korzystają z wąskiej grupy uznanych domen oraz szerokiego zbioru mało znanych witryn niskiej jakości. Treści z tych witryn bywają maszynowo generowane i dostosowywane są do dynamiki wyszukiwania, preferującej jasne, konkretne odpowiedzi, pozbawione szerszego kontekstu i niuansów.
W publicznej dyskusji o AI wyróżnić można silną i słabą narrację. Ta pierwsza zwraca uwagę mediów i pozwala pozycjonować się jako wizjoner lub mistyk, ale też ułatwia rozmywanie odpowiedzialności za działanie systemów sztucznej inteligencji i powiela marketing wydawców wielkich modeli. To opowieść o przełomach, nowych bytach i cywilizacyjnej przyszłości. Ta druga to domena akademików i nudziarzy z niszowych mediów, to pytania o dane, koszty, błędy, ograniczenia i stronniczość pozornie autonomicznych systemów.
Po raz kolejny okazuje się, że duże modele językowe, odpowiednio dostrojone, mogą z powodzeniem imitować styl literacki uznanych autorów i autorek. Skuteczna ekstrakcja stylu i jego powielanie w generatywnych wytworach jest faktem. Czy próbą racjonalizowania rosnących możliwości LLM-ów będzie szukanie wartości literatury nie w gotowym tekście, ale procesie twórczym i osobistej perspektywie pisarza i pisarki?
Uznani twórcy sztuki nowych mediów, Holly Herndon i Mat Dryhurst, przekonują, że sztuczna inteligencja może stać się narzędziem artystycznego odrodzenia, a artyści mogą współkształtować jej miejsce w społeczeństwie, także przez dialog z wydawcami wielkich modeli. Zwykli twórcy widzą sprawę inaczej: AI to fundamentalne zagrożenie dla rynku pracy kreatywnej, a nawet źródło kryzysów egzystencjalnych.
Wiarygodne symulowanie tekstów z epoki udaje się w pełni dopiero przy zastosowaniu modelu trenowanego od podstaw wyłącznie na danych historycznych (takiego jak GPT-1914). Rozwiązania oparte na promptowaniu kontekstowym współczesnych modeli albo ich dostrajaniu (fine-tuning) okazują się nieefektywne, ponieważ nieuchronnie przemycają w tekście współczesną wiedzę, normy i style języka. Mimo to nawet osoby z wykształceniem kierunkowym mają problem z poprawnym zidentyfikowaniem symulacji tekstów historycznych, wytworzonych w prosty i tani sposób za pomocą współczesnych lub tylko dostrojonych historycznie modeli. Prace nad rozwojem modeli historycznych mają otwierać nowe perspektywy dla badań społecznych, ale jednocześnie pokazują, jak łatwo dziś manipulować treściami historycznymi.
Kto wynalazł telefon - Bell czy Meucci? Odpowiedzi dużych modeli językowych różnią się w zależności od języka zapytania, nawet jeśli
Badaczki z Uniwersytetu w Erfurcie zanalizowały opisy i komentarze pod popularnymi na TikToku krótkimi filmami "History POV", pokazującymi wybrane historyczne sceny z perspektywy pierwszoosobowej. Odwołując się do wydarzeń i postaci z przeszłości, te generowane maszynowo materiały mogą liczyć na milionowe zasięgi i duże zaangażowanie odbiorców, ponieważ przekazują "bezpośrednie doświadczenie", ignorując prawdziwy historyczny kontekst.
Aktywny sprzeciw wobec hype'u AI nie powinien prowadzić do dyskredytowania technicznych podstaw działania narzędzi sztucznej inteligencji, którym niektórzy nieostrożnie przypisują większe niż się powinno znaczenie. Dobrym przykładem jest tu reprezentacja wektorowa i modele językowe: zamiast zastanawiać się, czy zabiorą pracę, czy mogą myśleć albo czy mają świadomość, lepiej eksperymentować z wykorzystaniem ich do badań nad przemianami języka.
Pozytywnego wpływu "AI" w gospodarce specjalnie nie widać, slop zalewa internet, rosną ceny pamięci, a wytwarzane wielkim kosztem coraz większe modele nie są jakoś wyraźnie lepsze od swoich poprzedników. Nikt nie chce mieć centrów danych w swojej okolicy, a poglądy szefów wielkich firm z branży "sztucznej inteligencji" na politykę, kulturę i społeczeństwo oceniane są jako skrajnie upraszczające i solucjonistyczne (stąd właśnie pojęcie "software brain"). Mimo to boomerzy wydają się kochać AI, a LinkedIn wciąż wierzy w pozytywną rewolucję.
Luciano Floridi proponuje model tworzenia literatury, w którym składanie słów i zdań zostaje oddane maszynie, a autor przyjmuje rolę projektanta ram narracji i koordynatora wytwarzania tekstu. Choć upowszechnienie takiego podejścia może sprawić, że tradycyjny warsztat literacki stanie się kompetencją elitarną, a kreatywne myślenie oparte na języku znajdzie się w kryzysie, oczekiwać możemy demokratyzacji twórczości i nowych gatunków literackich.
To już wszystkie zajawki, przejdź na bloga
Poczytaj o technologiach z perspektywy humanistycznej: książki, badania, narzędzia, zasoby, "sztuczna inteligencja" i kultura cyfrowa. Na tej stronie znajdziesz najnowsze wpisy z bloga humanistyka.dev oraz krótkie wpisy publikowane przez nas w mediach społecznościowych.
Jeśli podoba Ci się ten projekt, możesz zostać patronką/patronem.
Możesz dodać tę stronę jako bezpieczną aplikację na swój telefon. Wybierz Dodaj do ekranu głównego w menu przeglądarki, z której właśnie korzystasz (na telefonie z Androidem).
wersja: bardzo_beta
Wczytaj więcej / kliknij / wciśnij spację
To już wszystkie wpisy
